sobota, października 01, 2005

Idol na ulicy





















Po dość długiej przerwie wracam. Zastanawiając się nad tym co by można przelać na papier.

Chcąc wykorzystać parę ostatnich dni przed sezonem pomyślałem sobie co by było gdybym idąc sobie kolejnego szarego dna do szkoły zobaczył po drugiej stronie ulicy Jose Theodore spokojnie jedzącego sobie pączka w kawiarni. Oczywiście podszedłbym do niego podałbym rękę (:P) i niedowierzając zapytał czy to naprawde On (zakładając, że Jose rozmawia po Polsku :P). Potem zaprosiłbym Jose na jakąś kawke i porozmawiałbym z nim. Pierwszym pytaniem jakie bym zadał byłoby z pewnością(chodź mniej więcej domyślam się odpowiedzi na nie): ,,Co się czuje, kiedy wyjeżdża się na lód Bell Centre?''.Potem pewnie ogólnie bym popytał co się dzieje przed każdym meczem w szatni, Jak Theo sie czuje w Canadiens i jak długo jeszcze będzie dla nas grał. Czego spodziewa się po swoich występach w zbliżającym się sezonie. Potem przechadzając się po ulicach Lubawy, zaprosiłbym go do mojego domu i pokazałbym Mu jego wizerunek na mojej ścianie (Jose czuwa nade mną kiedy śpie), następnie spytałbym się go, czy mógłbym strzelić mu parę wristów. Na koniec poprosiłbym Theo, o kilka autografów, podpis na ścianie. Po odpowadzeniu Theo do jego wozu, usiadłbym w fotelu i nadal bym nie wierzył ...

czwartek, września 01, 2005

Mały-Wielki człowiek ...


















(Radość Martina St.Louis; foto by : svt.se)


Jakby ktoś nie wiedział – chodzi o Martina St.Louis, który razem z resztą drużyny Tampa Bay zwyciężył w ostatniej batalii o Puchar Stanleya, ale o tym później, zacznę od początku.


18 stycznia 1975 roku w Laval (swoją drogą urodził się tam też mój ulubieniec Jose Theodore) przyszedł na świat bohater wielu ludzi – Martin St.Louis. Chłopak o niewielkim wzroście, ale o wielkiej ambicji i sercu do gry. Przez jego niezbyt wielki wzrost dawano mu niewielkie szanse na grę na najwyższym poziomie, w starciu z olbrzymami skłonnymi do wszystkiego, aby tylko odebrać krążek filigranowemu Martinowi. Ciężko trenował , aby zagrać w NHL. Jego marzenie spełniło się kiedy w lutym 1998 roku trafił do Calgary Flames, St.Louis jednak nie w pełni zadowalał włodarze klubu z Kanady i w 2000 roku trafił do free agents. Pomocną dłoń wyciągnęła do niego Tampa Bay Lightning “przygarniając’’ go do siebie w lutym 2000, w pierwszym sezonie #26 zaczął pokazywać prawdziwe oblicze, zdobył 40 punktów w 78 meczach, potem średnia zdobytych punktów wzrastała. A po sezonie 2002/03 GM Calgary Flames mógł już z całą pewnością zaczynać coś szeptać pod nosem o “ręce w nocniku’’. 70 punktów w 82 meczach to był dopiero przedsmak tego co miało zdarzyć się później Nadszedł sezon 2003/04 , sezon przełomowy dla Martina St.Louis. Grał jak z nut, wybrano go do pierwszej drużyny Wschodu podczas All Star Game 2003/04. Poza tym zdobył parę innych tytułów : Bud Light Plus/Minus , dla najlepszego w klasyfikacji +/-, Lester B. Person Award dla zawodnika roku według NHLPA, Art Ross Trophy dla zadobywcy największej liczby punktów w sezonie regularnym, Hart Trophy dla najbardziej przydatnego zawodnika. I co z pewnością najważniejsze: jak błyskawica przebrnął razem z Tampą przez PO i Zdobył Puchar Stanleya pokonując w finale Calgary Flames – swój były klub.Jednym słowem fenomenalny wyczyn #26. Z przeciętnego zawodnika w parę lat stał się jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym zawodnikiem w lidze. Historia jak z bajki...

wtorek, sierpnia 30, 2005

Rozmyślenia o Polskim hokeju ...















(Co to będzie? myśli pewnie Marre - fotka z interia.pl)

Jak wszyscy doskonale wiecie dla przeciętnego Polaka słowo hokej kojarzy się najczęściej z jednym nazwiskiem – Czerkawski. Polscy raczej wiedzą jak wygląda, ponieważ czasami występuje w TV i rożnych imprezach charytatywnych. Mariusz często bywa w Polsce i nie zapomni raczej gdzie się urodził. Znany jest dobrze także w Stanach, w końcu ‘’trochę punktów’’ w NHL już zdobył (440). Rzadziej wymieniany jest chyba Krzysztof Oliwa, który gdyby tak licznie się nie bił pewnie zostałby kompletnie zapomniany, jednak się bije i chwała mu za to. Osobiście musze powiedzieć o pewnej śmiesznej sytuacji. Otóż
zapytałem mojego kolegę jakich zna hokeistów. Powiedział- Czerkawski. Ja na to- A znasz Oliwę? Jego odpowiedź mówiąc potocznie mnie rozwaliła- To chyba taki bokser? Dziwne, że ludzie znają Czerkawskiego, a nie znają Krzysztofa Oliwy, który w końcu zdobył jednak Puchar Stanleya i jego nazwisko wypada znać ... Trzecim Polakiem z obecnie grających, który związany jest z NHL jest Wojtek Wolski . Co prawda ‘’smaku’’ lodu w prawdziwej NHL jeszcze nie zaznał, może to jednak się niedługo stać, bo wielu twierdzi, że ma talent. Wybrany w drafcie 2004 przez popularnych Avs, jest lewoskrzydłowym, jest obecnie graczem Brampton Battalion (OHL).

Teraz chciałbym przejść do sedna i zapytać: Czy kiedy Mariusz Czerkawski przestanie grać w NHL Polacy zapomną, że istnieje cos takiego jak NHL? Odpowiedź na to pytanie nie może być do końca jasna. Osobiście robię wszystko, ażeby rozwijać znajomych, rodzinę pod względem zainteresowania Hokejem. To, że Polacy nie zapomnieli o NHL to bez wątpienia jest tez zasługa serwisu nhl.com.pl i jego Redakcji której chciałbym z głębi serca podziękować za to wszystko co dla hokeja w Polsce zrobili. Bez wątpienia trzeba coś w Polsce zrobić w sprawach hokeja. Trzeba wzmóc zainteresowanie hokejem, a także dać warunki do gry. Spójrzmy chociażby jakie potęgi hokejowe otaczają nasz kraj : Rosja, Słowacja, Czechy, a od reszty sąsiadów także znacznie odbiegamy: Niemcy, Białoruś, Ukraina Władze kraju i Media chcą na siłę zajmować się piłka nożną, kiedy w polskim hokeju naprawdę drzemi potencjał. Stefan Liv np. urodził się w Gdyni, niedługo zapewne zagości w NHL, Mike Komisarek także ma Polskie korzenie. Albo chociażby mecz w Spodku: Polska-Gwiazdy NHL, gdzie Polacy po niesamowitym meczu nieznacznie uległa Gwiazdom. Nie warto zainwestować chociaż te 3 razy więcej? Można by napewno osiągnąć więcej niż w piłce nożnej. A co za tym idzie: wzrasta zainteresowanie hokejem, dzieciaki chcą grać tak jak ich starsi Idole(tak jak teraz jest chociażby z siatkówką). Hokej się rozwija. To są oczywiście tylko moje marzenia, bo nie sądzę, że krótkowzroczność poszczególnych jednostek dałoby się zniwelować nawet najostrzejszymi okularami. W takich momentach chciałoby się zacytować jednego z kolegów z forum.nhl.com.pl (Arka): ,,Czemu urodziłem się w tak hokejowym kraju jak Polska???’’ Należę do ludzi dla których hokej jest jak powietrze. A co się dzieję, jeśli wskaźnik ilości powietrza sięga zeru? Następuje zgon. Osobiście mam nadzieję, że dożyję trzydziestki...

czwartek, sierpnia 25, 2005

Start bloga

Witam wszystkich którzy tu trafili. Jestem początkującym adeptem sztuki poniekąd dziennikarskiej, więc prosiłbym o wyrozumiałość. Zamierzam dać z siebie wszystko z tym blogu i mam nadzieję, że przyjdą także owoce tej ciężkiej pracy. O Hokeju piszę stosunkowo od niedawna i ten blog to dla mnie spore wyzwanie, na początek postaram sie jakoś okiełznac HTML a potem wezmę się do właściwego pisania o Hokeju.